piątek, 26 lutego 2016

Jak nie dorobić się na forex

Może czytacie blog Zbyszka Papińskiego. Jeśli nie, to polecam. Zbyszek ma wyważone podejście do inwestowania i oszczędzania. Ostatnio pojawił się wpis o forex: http://appfunds.blogspot.com/2016/02/miliony-na-foreksie.html.

Nie wiem ilu z Was próbowało swoich sił na forex - w końcu blog akcjegrahama jest o inwestowaniu a nie o spekulacji, jest przede wszystkim o akcjach. Możesz mieć już jakieś własne doświadczenia i przemyślenia, albo może Cię ciągnąć. Może nawet poszczęściło Ci się, może masz już pierwsze  porażki za sobą. W każdym razie, postanowiłem wypowiedzieć się w temacie, bo takie wpisy jak cytowany powyżej wpis Zbyszka mogą działać jak magnes na żądnych łatwych zysków początkujących, ale też doświadczonych inwestorów.

Nic dziwnego, cytowany we wpisie Zbyszka spekulant Rafał Zaorski "wyharatał" na foreksie milion złotych i może to udowodnić. Nic, tylko pogratulować. Pojawia się myśl: "może ja też tak bym potrafił?". No cóż, czas na moją wypowiedź:

Jeśli choć trochę szanujesz swoje pieniądze, trzymaj się z daleka od forex. Jeśli masz ochotę otworzyć konto na forex, to już lepiej przekaż te pieniądze od razu na dom dziecka.

Statystyka KNF raczej nie kłamie: 81% owiec jest strzyżonych na forex. Jeśli masz dużo czasu, stalową psychikę, do tego jesteś dociekliwy i uparty, no i masz dużo pieniędzy do stracenia, to może kiedyś znajdziesz się wśród tych 19% którzy potrafią wyciągać pieniądze z kieszeni innych graczy. Jednakże statystyka wskazuje, że ja, Ty, my - jesteśmy tą owcą. Dlaczego 81% traci? Po pierwsze: "szybkość" strat i zysków, czyli coś czego nie ma w akcjach - bardzo duża dźwignia i nieumiejętne posługiwanie się nią (inaczej mówiąc: zbyt duża pozycja), po drugie: typowe grzechy inwestora czyli zwiększanie pozycji po serii strat, brak sprawdzonego systemu, niekonsekwencja.

A propos szybkości - spodobało mi się zasłyszane porównanie inwestowania w akcje do latania dwupłatowcem z Pierwszej Wojny Światowej, a spekulacji na forex do latania nowoczesnym myśliwcem F-16. To że umiesz latać dwupłatowcem i dobrze Ci idzie, uważasz się za dobrego pilota, nie znaczy że jak przesiądziesz się do F-16, to będzie Ci dobrze szło. Najprawdopodobniej, pomimo umiejętności pilotażu dwupłatowca, na F-16 rozbijesz się tuż po starcie.

Na koniec jeszcze taka refleksja. Forex pozwala (za pośrednictwem instrumentów CFD) na handlowanie na rynkach surowcowych, na walutach, indeksach, największych spółkach z USA itp. Osobiście, czasem czytam wiadomości na blogach i serwisach finansowych. Często cytowani tam są różni "wielcy" inwestorzy, np. Soros, a także "autorytety" (np. Jim Rogers, Marc Faber, Felix Zulauf, itp).  Są tam przede wszystkim różne wypowiedzi co zrobi złoto, co zrobi waluta amerykańska czy japońska, co zrobi Draghi, co zrobi Yellen itp. Po przeczytaniu jakiegoś artykułu nierzadko rodzi się pomysł, na przykład: "o, dobrze gada, faktycznie nie ma wyjścia, chiński yuan musi się osłabić, może zagram pod to". Stop.

Zapytam się tak: na czym łatwiej zarobić takiej osobie jak ja czy Ty?
- na tym że Chiński rząd uwolni kurs Yuan’a?
- czy może na tym że mała Polska spółka znacząco poprawi w skali 2-3 lat wyniki finansowe?

Ja jestem małym inwestorem i mogę inwestować w małe, nawet mało płynne spółki (byle z umiarem, w sensie wielkości pozycji). Mam czas i mogę poczekać te 2 lata. George Soros, Kyle Bass i inni - nie mogą tego robić: 1) zarządzają funduszami i muszą pokazywać dobre wyniki co kwartał, 2) obracają miliardami dolarów - im zostały już tylko waluty, surowce, może też blue chipy z giełd światowych. Dla kogoś takiego jak ja inwestowanie w waluty to jest bezsens – dużo bezpieczniej zainwestować w faktyczną spółkę, realizującą faktyczną działalność, niedrogą fundamentalnie (odpowiednie poziomy c/wk, c/z, niskie zadłużenie i tym podobne Graham'owskie wskaźniki). Jeśli spółka będzie źle dobrana (co jak wiemy zdarza się i nie da się tego uniknąć), to pamiętamy przecież że trzymamy ich co najmniej 30.
Dojście do powyższych wniosków kosztowało mnie parę tysięcy, przedstawiam je za darmo, może pomogą właśnie Tobie.

5 komentarzy:

  1. Wychodzi trochę na to, że FOREX to gra o sumie zerowej. Ktoś musi przegrać, żeby ktoś zyskał. Ja się trzymam giełdy. Szkoda, że skupiasz się tylko na "grahamowych" spółkach. Z chęcią zobaczyłbym jak ktoś prowadzi portfel spółek "innowacyjnych" kupując spółki z segmentu IT, biotechnologii czy medycyny. Ciekawy temat i myślę, że dobry dla inwestorów długoterminowych nastawionych na kup i trzymaj. Sam prowadzę właśnie taki portfelik emerytalny w IKE i właśnie szukam takich ciekawych spółek. Zachęcam do zainteresowania się temat ;)

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za komentarz. Prywatnie w przeciągu ostatnich 2 lat zbadałem od praktycznej strony koncepcję "kupuj siłę sprzedawaj słabość" - to już bliższe spekulacji. Ale stosując dość szeroką dywersyfikację wynikającą z kupowania za część kapitału w zależności o zmienności procentowej danego waloru (im większa zmienność, tym mniejszy udział w portfelu), wyniki były zachęcające. Wręcz mam wrażenie że nia się w ten sposób w dłuższym terminie stracić pomimo braku wstawiania stop loss-ów (zasady wyjścia oczywiście są).
      Może kiedyś o tym napiszę więcej.

      Usuń
  2. Teraz zapewne wielu 'prawdziwych graczy' rzuci się na forex myśląc, że zarobią miliony na Brexicie. A media tylko podjudzają i udając wsparcie, podjudzają do odpowiednich ruchów

    OdpowiedzUsuń
  3. ja jestem dość ostrożnie nastawiony na forex. Mam za sobą porażkę - skutek prób po przejsciu z kontraktów. Ale zauważyłem też, jak traktuje się klientów forex i jak nierówna jest walka. I dlatego trzymam się z dala.

    OdpowiedzUsuń
  4. Jak to się już przyjęło na forach i blogach o prawdziwym inwestowaniu, w Polsce na forexie najwięcej zarobił Jakub Zabłocki - założyciel XTB :)
    Swoję drogą to ciekawe, że forex klasyfikuje się jako działalność finansową/inwestycyjną skoro to bardziej przypomina bukmacherkę. ;)

    OdpowiedzUsuń