niedziela, 16 grudnia 2012

Zyski zyskom nie równe, czyli o "accrual ratio"


Opowiem krótko o nowym wskaźniku accrual ratio, z którego można od niedawna korzystać w wyszukiwarce akcji. Wskaźnik ten służy pomiarowi jakości raportowanych przez firmy zysków.  Opracował go w 1996 roku Richard Sloan, chcąc sprawdzić hipotezę, że inwestorzy za dużą wagę przykładają do raportowanych zysków w porównaniu do faktycznie zarobionej gotówki. Postanowił porównać wyniki inwestycji w akcje firm o różnym stosunku zysków nie mających pokrycia w przepływie gotówki do sumy wszystkich aktywów (czyli o różnym „accrual ratio”). Okazało się, że akcje firm z małym lub ujemnym accrual ratio (więcej zysku w gotówce niż zysku netto) dawały zdecydowanie większy (o ponad 10%) zwrot niż akcje firm z wysokim poziomem wskaźnika.

Co właściwie opisuje ten wskaźnik? W pewnym uproszczeniu, wskazuje jaki procentowo fragment aktywów stanowią te zyski, które nie były odzwierciedlone w przepływach gotówki. „Accruals”, czyli rozliczenia międzyokresowe, służą w księgowości do uzgadniania przychodów i kosztów. Upraszczając, rozliczenia te nie byłyby potrzebne, gdyby wszyscy dostawcy i odbiorcy płacili w gotówce w momencie dostarczenia towaru lub usługi. Najczęściej jednak występują rozbieżności zarówno w czasie jak i w kwocie, między zapłatą w gotówce a dostarczeniem towarów i/lub usług. Jeśli więc w danym roku firma odnotowała zysk w wysokości 1mln zł, ale stan gotówki na koncie zwiększył się jedynie o 800 tys. zł, to te pozostałe 200 tys. zł musi zostać jakoś „rozliczone” w bilansie – np. w postaci zmian należności, czy amortyzacji. Tak więc nienormalnie wysoki poziom tych rozliczeń oznacza wysokie zyski w bieżącym okresie, osiągnięte przez „kreatywną” księgowość. W przyszłych okresach należy się jednak spodziewać niższego zysku z uwagi na rozliczenie całości zakładanego dochodu w bieżącym okresie. Niski poziom tego typu rozliczeń, wynikający z konserwatywnego podejścia do księgowania, będzie oznaczał najprawdopodobniej co najmniej niezmienione, lub wyższe zyski w niedalekiej przyszłości.

Jest kilka sposobów obliczania tego wskaźnika. W ramach tego serwisu stosowany jest przybliżony wzór:

Zysk netto pomniejszony o sumę przepływów operacyjnych i inwestycyjnych, podzielony przez sumę aktywów.


UWAGA: Obliczenia w serwisie są wykonywane na podstawie najświeższych raportów rocznych (a nie danych zanualizowanych za ostatnie cztery kwartały).
Jak używać tego wskaźnika? Proponuję  stosować go opcjonalnie - jako uzupełnienie podstawowych wskaźników Grahama. Idealnie sprawdza się wtedy, gdy mamy dwie spółki o podobnych wartościach C/Z. Wtedy lepiej wybrać tą spółkę, która ma niższą wartość accrual ratio, najlepiej ujemną.

Przykład praktyczny (kliknij poniższy obrazek by powiększyć). Rozważamy inwestycję w jedną spółkę energetyczną. Zarówno TAURON jak i PGE spełniają większość wskaźników Graham-a (zyski, dywidenda, itp.). Jednakże pod względem accrual ratio znacząco na minus wyróżnia się TAURON, przez co lepszą inwestycją w tym wypadku wydają się być akcje PGE.







Dla zainteresowanych, ale cierpliwych, źródłowe opracowanie testu Richarda Sloan’a można znaleźć tu: http://www.scribd.com/doc/30990540/Do-Stock-Prices-Fully-Reflect-Information-in-Accruals-and-Cash-Flows-About-Future-Earnings-Richard-Sloan
Albo można też zaglądnąć do mniej naukowych artykułów na ten temat dostępnych w Internecie, np. tu: http://seekingalpha.com/article/91594-cash-is-king-accrual-earnings-stock-screen
albo tu:
Jak zawsze czekam na Wasze o opinie i komentarze.