wtorek, 7 lutego 2012

Czy w oparciu o książkę Grahama "Inteligenty Inwestor" da się zbudować system inwestycyjny? (część 1)

W ramach  kilku najbliższych wpisów na tym blogu chcę się zastanowić do jakiego stopnia opisane w książce Grahama zasady można potraktować jako system inwestycyjny. Najlepiej żeby był to system:
  • Prosty w użyciu (jego użycie powinno zabierać minimum niezbędnego czasu), 
  • Kompletny (nie może pozostawiać niejasności i nierozstrzygniętych pytań inwestora) 
  • Skuteczny (co najmniej średnia stopa zwrotu w danym terminie). 
Gdybym zaś miał zdefiniować pojęcie "system inwestycyjny", to określiłbym go jako zbiór jednoznacznych zasad dotyczących następujących zagadnień:
  1. kiedy i jakie papiery kupić (akcje, obligacje, ewentualnie lokaty, fundusze)
  2. kiedy i co sprzedać (czyli jak realizować zyski i jak chronić kapitał)
  3. jak zarządzać ryzykiem (czyli jaka dywersyfikacja, zarządzanie wielkością pozycji itp)
Ktoś może zapytać czy na pewno taki system jest potrzebny i czy nie wystarczy zaufać intuicji, albo w ogóle wyłączyć myślenie i zaufać wypowiedziom jakiegoś guru lub np. otrzymywanym w ramach abonamentu SMS-om z sygnałami kup/sprzedaj? Nie wiem - na to musi sobie każdy sam odpowiedzieć. A właściwie to źle postawione pytanie. Intuicja jest ważna, poznawanie opinii innych graczy (ups, to znaczy inwestorów) -  być może też. System jest jednak głównie potrzebny po to, żeby nie ulegać emocjom i w każdej sytuacji wiedzieć co zrobić (wliczając ważną opcję: nic nie robić) i czego nie robić aby więcej zarabiać niż tracić. 

Sprawdzanie tego, na ile Graham "sprzedał" nam kompletny system zacznę od omówienia następującej zasady, którą Graham nazywa "ogólną polityką portfela". Graham mówi tak: podziel cały kapitał na dwie części - na bezpieczną i akcyjną. W akcjach trzymaj minimum 25% całości kapitału, ale nie więcej niż 75%. W papierach bezpiecznych (tj. przede wszystkim obligacjach skarbowych ale także: obligacjach korporacyjnych, lokatach, funduszach pieniężnych) trzymaj minimum 25% całości, ale też nie więcej niż 75%, choćby nie wiem co. A najlepiej nie komplikuj sobie życia i trzymaj po połowie akcji i papierów bezpiecznych (niezależnie od tego czy jesteś młody czy w podeszłym wieku). Okej, mamy więc pierwszą prostą i jednoznaczną zasadę:

Trzymaj połowę pieniędzy w akcjach, drugą zaś połowę w papierach bezpiecznych.

Można jeszcze chcieć zwiększyć jednoznaczność sformułowania "papiery bezpieczne". To ile właściwie trzymać w obligacjach, ile na lokatach, a ile w funduszach pieniężnych? No cóż, Graham tego nie precyzuje, więc trzeba przyjąć jakąś zasadę według własnego uznania. Nie każdy lubi/umie/chce inwestować bezpośrednio w obligacje skarbowe i korporacyjne, dlatego uważam iż w naszych warunkach najprostszy model to zainwestować całą część bezpieczną w dobry fundusz obligacyjny, albo (jeśli ktoś w obecnej sytuacji rynkowej co do zasady nie ufa obligacjom) na lokatach. Kompromisowo można jeszcze podejść do tego tak: po połowie na fundusz obligacji i na lokaty bankowych. O tym czy i jak dzielić część akcyjną (czyli de facto: dywersyfikować) będzie osobny wpis na tym blogu.

Ale idźmy dalej. Opisana została bowiem zaledwie sytuacja statyczna, czyli: na początku mamy do zainwestowania ileś pieniędzy i zastanawiamy się jak je podzielić. Załóżmy, że 1. stycznia podzieliliśmy i  zainwestowaliśmy sto tysięcy złotych, no i sytuacja stała się dynamiczna - z każdym dniem wartość poszczególnych składników portfela się zmienia. Proporcje też ulegają zmianie, co ilustruje to poniższa tabelka:

Czas
Część akcyjna
Część bezpieczna 
np. fundusz obligacji
Udział części akcyjnej  w całości
Udział części bezpiecznej w całości
         1. Styczeń
50 000 zł
50 000 zł
50%
50%
         1. Luty
44 500 zł
50 500 zł
47%
53%
         1. Marzec
40 000 zł
51 000 zł
44%
56%

Jak widać od stycznia do marca wartość pakietu akcji spadła o 10 000zł, co sprawiło że pakiet akcji stanowi teraz 44% wartości całego portfela.

Graham sugeruje aby właściwe proporcje w portfelu (czyli np. 50-50) przywrócić gdy część akcyjna przekracza 55% lub spada poniżej 45%. W naszym przykładzie inwestor powinien sprzedać jednostki uczestnictwa w funduszu obligacji o wartości około 5500zł i za tą kwotę dokupić akcje. Po tej operacji portfel będzie wyglądał z grubsza tak (w trakcie przebudowy portfela wyceny mogą dalej się zmieniać):

Czas
Część akcyjna
Część bezpieczna
np. fundusz obligacji
Udział części akcyjnej  w całości
Udział części bezpiecznej w całości
      1. Styczeń
50 000 zł
50 000 zł
50%
50%
      1. Luty
44 500 zł
50 500 zł
47%
53%
      1. Marzec
40 000 zł
51 000 zł
44%
56%
5. Marzec
45 500 zł
45 500 zł
50%
50%

Oto mamy więc kolejną zasadę:

Przywracaj równowagę między częścią akcyjną i bezpieczną portfela, gdy wartość części akcyjnej wzrośnie powyżej 55% lub spadnie poniżej 45% wartości portfela.

Zasada trzymania minimum 25% akcji oraz minimum 25% w papierach bezpiecznych, a w uproszczeniu - pięćdziesiąt na pięćdziesiąt - to sposób na zarządzanie ryzykiem.  Nigdy nie trzymasz wszystkiego tylko w akcjach lub wszystkiego tylko w obligacjach/lokatach - bo nie wiesz co się stanie w przyszłości. Może zaraz nadejdzie przepowiadany przez niektórych ekonomistów Armageddon giełdowy i trzycyfrowa wartość WIG20, a może nadejdzie przepowiadana przez różnych głównych analityków hossa i nowe maksima WIG.

Jeszcze dwie kwestie. Po pierwsze: co zrobić w sytuacji, gdy chcemy dokonywać regularnych dopłat do portfela? Graham sugeruje po prostu wpłacić po połowie odłożonej kwoty na część akcyjną i na część bezpieczną.

Po drugie: jak często sprawdzać czy proporcje części portfela są zachowane? Nie za często. Najlepiej z góry ustalić okres i się go trzymać: co miesiąc (np. przy okazji dopłaty do portfela), co kwartał, lub dwa razy w roku - na przykład z początkiem maja ("sell in may") i początkiem listopada ("Halloween indicator").

Reasumując: druga, powiązana z pierwszą zasada, daje nieomalże mechaniczne wskazania: kiedy kupić, kiedy sprzedać i za ile.

W kontekście tychże zasad od razu rodzi się jednak kilka wątpliwości:
  • Jeśli część akcyjna spada poniżej 45% wartości portfela - dlaczego nie tylko pozwalamy stratom rosnąć (gdzie stop lossy?), ale wręcz dokupujemy więcej akcji, podczas gdy widać że część akcyjna traci na wartości? Czy nie jest to granie przeciw trendowi?
  • Jeśli część akcyjna rośnie powyżej 55% wartości portfela - dlaczego nie pozwalamy zyskom rosnąć, tylko przerzucamy (być może przedwcześnie) zyski do części bezpiecznej, to jest z definicji rosnącej dużo wolniej, jeśli w ogóle? Dlaczego nie gramy z trendem?
  • Póki co nie wiadomo które spółki kupić a które sprzedać przy równoważeniu portfela...
  • Graham sugerował że podział 50-50 można przejściowo zmienić na rzecz innego, jeśli w subiektywnej ocenie inwestora sytuacja na giełdzie to uzasadnia.  Na przykład po długotrwałych i silnych spadkach udział części akcyjnej w portfelu zwiększyć do 75%. Jak stosować tą wskazówkę w praktyce?
Kolejna część cyklu znajduje się tutaj.

9 komentarzy:

  1. Świetny blog, gratuluje pomysłu. Sam dla eksperymentu postanowiłem zastosować ta metodę przy kupnie akcji i padło na Forte :) Na razie trzymam te akcje, ale jednocześnie przeglądam swoje oszczędności, żeby sprawdzić, czy dzieła się one 50/50 zgodnie z powyższą zasada.

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo fajny blog i jeszcze lepsza wyszukiwarka wg. kryteriów Grahama, aż dziw bierze, że ten blog jest tak mało popularny :)

    Pozdrawiam i czekam na kolejne wpisy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 70 procent gospo9darki jet w rekaCH politykow

      Usuń
  3. sa to zalozenia duzo teoretyczne mozna sie nizle przejechac

    OdpowiedzUsuń
  4. Super sprawa ten blog;) Ciekawe sprawdzenie założeń Grahama, mam nadzieje na systematyczną aktualizację tabeli;)

    Co do wątpliwości autora odnośnie podziału portfela...

    Wydaje się to logiczne i zgodne z zasadą kupuj tanio, sprzedawaj drogo czyli:

    1. Jeśli wartość akcji spada poniżej 45% dokupujemy ponieważ są TANIE, i warto kupić.

    2. Jeśli wartość portfela rośnie powyżej 55% to być może akcje są już przecenione dlatego SPRZEDAJEMY.

    Pamiętajmy że wybieraliśmy akcje według pewnych kryteriów co powinno gwarantować w miarę trafny wybór.

    Tyle moje przemyślenia;)

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. ten blog jest super!!!! bede dalej polecac

    OdpowiedzUsuń
  6. Niestety podejście do częstego równoważenia portfela pociąga za sobą konsekwencje w postaci kosztów takich operacji tj. prowizje za kupno/sprzedaż jednostek w funduszach oraz prowizje dla maklerów giełdowych. Graham w swojej książce podkreśla, że tego typu koszty to jeden z głównych powodów dla których spekulant stoi na straconej pozycji względem inwestora. Może lepiej byłoby równoważyć portfel rzadziej i dostosować to do sytuacji na rynku akcji. Nie rozumiem też dlaczego przyjęta strategia tutaj, nakazuje sprzedaż akcji przedsiębiorstwa tylko dlatego, że cena jego akcji wzrosła o 50%. Graham przecież mówi, żeby przyglądać się głównie sytuacji w spółce, a nie patrzeć tylko i wyłącznie na aktualną cenę jej akcji. Osobiście uważam, że tak jak Warren Buffet lepiej trzymać w portfelu mniej spółek ale takich które dobrze poznamy niż wiele których nie znamy dobrze. Szerzej podejście to opisane jest w książce Na sposób Warrena Buffetta. Tyle uwag ode mnie.

    Blog świetny, wyszukiwarka również. Dzięki za poświęcony czas na prowadzenie tego bloga. Portfel na pewno będę śledził.

    Dzięki i pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przeprowadzone na początku roku testy strategii Grahama faktycznie wykazały, że rzadsze równoważenie portfela daje lepsze wyniki (głównie z powodu przytrzymania dłużej wygrywających spółek w portfelu).
      Co do zasady sprzedaży przy zysku 50% - Graham zalecał ją jako najprostszą, odpowiednią dla najmniej aktywnych inwestorów. Pewnie wynika z tego że lubił kupować spółki o C/wk poniżej 0,67 czyli jak urosły o 50%, to były mniej więcej dobrze wycenione (przynajmniej od tej strony patrząc), to samo dla C/Z (mówił żeby C/Z mniejsze od 7 kupować zawsze, a nigdy powyżej 10) ale to tylko moja teoria.
      "Sprzedawaj 50% zysku" przeczy podstawowej zasadzie inwestowania "pozwól zyskom rosnąć" (która idzie w parze z "szybko tnij straty", ale wg mnie Graham myślał w innych kategoriach.

      Usuń
    2. Dodam jeszcze że miałem kiedyś spółkę na której miałem 50% zysku, ale chciałem poczekać na większy, a potem cały zysk stopniał, a nawet zszedł na minus. Może więc zasada "sprzedaj 50% zysku" nie jest aż tak głupia, przynajmniej coś zostaje w kieszeni. Od tamtej pory stosuję podejście takie, że jak mam na czymś 50% zysku, to zamykam połowę pozycji, a drugą połowę zostawiam. To dość dobrze działa na psychikę, bo mam poczucie że zainkasowałem zysk a zarazem dałem szansę na większy wzrost.
      Co kto lubi.

      Usuń